Beata Nowicka

Ludzie z Naramowic » Beata Nowicka

Z panią Beatą Nowicką, która od lat pracuje w Przedszkolu nr 141 przy ul. Sarmackiej, rozmawiam o jej pracy i przedszkolu, którego jest dyrektorem.

 Co Pani uważa za najtrudniejsze w swoim zawodzie?

BN: Nauczyciel w wychowaniu przedszkolnym musi być bardzo kreatywny, bo od tej kreatywności i pomysłowości zależy, jaką stworzy grupę i jak będzie prowadził swoje dzieci od ich najmłodszych lat.

Kreatywność nie jest łatwa - miewa się przecież różne dni i różne są też osobowości.

BN: Wiadomo, że każdy może mieć jakiś dzień słabszy czy gorszy, ale te pojedyncze dni nie rzutują na to, jak w ciągu całego pobytu dziecka w przedszkolu nim się opiekujemy. Nauczycielki są dobrze przygotowane do swego zawodu, w naszej kadrze mamy nauczycieli z długoletnim stażem, są to nauczyciele kontraktowi i mianowani, na pewno przygotowani, aby pracować coraz lepiej z dziećmi.

Z czym w tym zawodzie trzeba się czasami zmierzyć? Co jest w nim trudne?

BN: Hm.. Ja nie uważam, że jest to trudny zawód, trudno jest na pewno na początku, kiedy trzeba poznać grupę, a poznajemy nie tylko dzieci, ale i rodziców.  Jeżeli od razu wyznaczymy granice, ustalimy wyraźnie, jakie są prawa, a jakie obowiązki, to wtedy będzie łatwiej pracować z grupą i przy okazji nawiązać kontakt z rodzicami. Dzieci nas napędzają. A jednocześnie  rekompensują cały nasz wysiłek, kiedy na przykład przychodzą i mówią: „Ja panią kocham”. Wtedy czujemy, że robimy coś naprawdę dobrego.

A  najważniejsze cechy dobrej przedszkolanki? Że kreatywność, to już wiemy.

BN: Cierpliwość, wyrozumiałość, chęć wysłuchania każdego dziecka i umiejętność znajdowania dla niego czasu. Nie można mówić: „Przyjdź później, bo jestem zajęty”. Pomijam kwestie merytoryczne –  zakładam  dobre przygotowanie do swojego zawodu. Dobry nauczyciel musi słuchać, obserwować, o każdym dziecku umieć coś powiedzieć. Być opiekunem, który pocieszy, bo są różne przyczyny dziecięcych smutków. I ciepło. Ciepło i uśmiech są ważne.

Na czym polega współpraca przedszkola z rodzicami? Dużo się chyba zmieniło w porównaniu z tym, jak było kiedyś?

BN: Na pewno. Rodzice są dla nas partnerami. Nie zamykamy przed nimi przedszkola – mają prawo wejść na zajęcia. W przedszkolu działa Rada Rodziców, organizujemy różne uroczystości, na które rodzice i nie tylko oni są zapraszani. Dla rodziców organizujemy spotkania z cyklu „Jak być dobrym rodzicem?”, na których mogą wymienić się doświadczeniami , porozmawiać o problemach. Proponujemy spotkania z różnymi specjalistami, np. z psychologiem, ułatwiamy rodzicom pomoc. Organizujemy festyny, na które przychodzą całe rodziny.

Każdy rok ma swój temat?

BN: Tak, co roku opracowujemy nowy. W tym roku, na przykład poznajemy ekosystemy. Zdążyliśmy już omówić las, park, pole, jeziora i rzeki. Jeszcze będzie ogród, a na zakończenie dżungla. Wokół ustalonego tematu nauczycielki pracują z dziećmi przez cały rok. Realizujemy oczywiście pracę wynikającą z realizacji podstawy programowej, natomiast nasz temat roczny to jest coś, co robimy dodatkowo. Ponadto realizujemy różne projekty edukacyjne np.: „Zdrowy przedszkolak”, „Bezpieczny przedszkolak” i wiele innych. Zależy nam też, żeby dzieci rozwijały swoje talenty. Działa klub muzyczny, teatralny, przyrodniczy, kulinarny, komputerowy… a to jeszcze nie wszystkie. Ja akurat prowadzę klub kulinarny. Przygotowujemy z dziećmi proste potrawy, które będą w stanie zrobić same w domu pod okiem rodziców. Dzieci uczą się krojenia, mycia, używania fartucha. One tak lubią wszystko, co wiąże się z jakimś działaniem, robieniem czegoś samodzielnie… A kiedy widzą gotowy produkt swojego działania – to jest dopiero przyjemność!

Proszę opowiedzieć o zasadach rekrutacji do przedszkola. Wiem, że jest tu setka dzieci – 4 grupy po 25 osób.

BN: Rekrutacja odbywa się w terminie ustalonym przez miasto, zazwyczaj jest to marzec, trwa przynajmniej trzy – cztery tygodnie równocześnie we wszystkich przedszkolach publicznych. W czasie rekrutacji odbywają się Drzwi Otwarte, podczas których rodzice mogą przyjść razem z dzieckiem na zajęcia organizowane specjalnie dla kandydatów na przedszkolaków. W wyznaczonym terminie zbieramy od rodziców zgłoszenia, po czym zbiera się Komisja Rekrutacyjna i następuje przyjęcie dzieci do przedszkola.

A patron przedszkola? Cha, cha, ja mam jakąś lukę w edukacji, bo nie znam tej postaci.

BN: Wielu rodziców, kiedy przychodzi do przedszkola, pyta, skąd ten Dziadek Borodziej się wziął. Jest mało popularny. Imię naszego patrona zostało nadane w 1978 roku, to bohater książki Hanny Zdzitowieckiej pt.: „Borowy dziadek – Borodziej”. On razem z dziećmi poznawał las i przyrodę w czterech porach roku i nam też pomaga, aby dzieci mogły poznać wszystkie zmiany, jakie w przyrodzie następują. Mamy w ogródku jego symboliczną postać.

Przedszkole wygląda ślicznie – jest przytulne, pogodne, pełne kolorów.

BN: O, dziękuję, że to pani powiedziała, bo coś mi się w związku z tym przypomniało. Otóż muszę wspomnieć o współpracy z Radą Osiedla. Ta współpraca od początku układała się dobrze. Rada Osiedla wspierała nasze festyny, chodnik można było położyć, doposażyć plac zabaw dla dzieci. Wiem, że w tym roku Rada zapewniła nam środki na nowe ekologiczne elementy na plac zabaw, żeby dzieci mogły bezpiecznie się bawić. Oby tak dalej. Jako mieszkaniec osiedla nie zawsze odczuwam skutki działań naszej Rady, ale jeśli chodzi o jej inicjatywy na rzecz przedszkola, to jestem pełna wdzięczności.

Czym kierować się przy wyborze przedszkola?

BN: Na pewno przyjść i zobaczyć placówkę. Porozmawiać z wychowawcami.  Pokazać przedszkole dziecku. Warto też porozmawiać z rodzicami, którzy już mają swoje dzieci w danej placówce

Rozmawiała: Renata Zychla