Co będzie z zapomnianym schronem? (z "TN"44)

Strona Główna » Co będzie z zapomnianym schronem? (z "TN"44)

  • Niewiele wystaje ponad ziemią
    Niewiele wystaje ponad ziemią
  • Nie widać go z Naramowickiej
    Nie widać go z Naramowickiej
  • Sąsiedni - "obudowany" restauracją
    Sąsiedni - "obudowany" restauracją
  • Schron "Fortezzy" - stan pierwotny
    Schron "Fortezzy" - stan pierwotny
  • Schron leży blisko hotelu
    Schron leży blisko hotelu

Większość mieszkańców z pewnością kojarzy pruski schron przy ul. Dworskiej, będący atrakcją wnętrza restauracji „Fortezza”. Niewielu jednak wie, że pruskich obiektów militarnych tego typu pozostało na Naramowicach… kilkanaście. Tak! Kolejny mieści się na działce sąsiadującej z hotelem „Forza” – przy skrzyżowaniu ulic Lechicka/Naramowicka. Wprawdzie nie widać go dobrze, gdyż tylko niewielka część wystaje nad ziemią, ale wiedzą o nim dobrze znawcy i miłośnicy militariów (a zwłaszcza obiektów Twierdzy Poznań). Pan Rajmund Korcz, który jest skarbnicą wiedzy o Naramowicach, pamięta czasy tuż po wojnie, gdy schron zasiedlała z braku lokum jakaś rodzina… 

Na działce wkrótce ma powstać sklep Lidla. W związku z tym zwrócił się do nas i Rady Osiedla zatroskany o los schronu czytelnik. Rada skontaktowała się z Miejskim Konserwatorem Zabytków (schron znajduje się w rejestrze zabytków). Okazało się, że, zgodnie z wymaganiami konserwatora, inwestor ma zabezpieczyć obiekt poprzez zamurowanie na stałe wszystkich istniejących otworów.

Pan Dawid (który niedawno oprowadzał nas po Forcie V – „TN”40 i 41)) przypomina, jak funkcjonował i do czego przeznaczony był ów schron:

-  Od razu powiedzmy, panie Dawidzie, że nie był to schron dla ludności cywilnej.

 DZ: Zgadza się, to był schron dla żołnierzy, którzy w czasie walki mogli do niego zbiec się z okopów tego odcinka obrony i schować się przed ostrzałem karabinów maszynowych czy dział. Chodziło więc o ochronę żołnierzy. Dzisiaj może nas dziwić taki niepozorny schron, w dodatku z oknami, ale pamiętajmy, że kiedy go budowano, a było to w latach 1913-14, nie wiedziano jeszcze o ciężkiej artylerii, bombardowaniu, moździerzach. Dopiero później powstawała broń skuteczniejsza i coraz bardziej niszcząca. Pierwsze schrony tego typu, w czasie wojny secesyjnej, były drewniane! I też dawały żołnierzom z okopów jakąś ochronę, choć  nieraz się zawalały. 

- Teraz schron ledwo wystaje z ziemi. Zawsze tak było?

DZ: Wybudowano go na ziemi, ale został zasypany przy podnoszeniu terenu. Od każdego schronu odchodziły okopy, takie długie transzeje, głębokie nawet na dwa metry, o wzmocnionych ścianach. Do ataku wychodziło się z nich po drabinkach. Na schronach układano półmetrową wzmacniającą warstwę gliny, a potem czarnej ziemi, na której rosła trawa. Bez drzew, aby korzenie nie rozpierały budynków. Przed schronami robiono nasypy, żeby wróg nie mógł ich dostrzec. Bardzo umiejętnie kształtowano teren dookoła schronów. Także na wypadek obejścia przez wroga i zaatakowania od drugiej strony. 

- Czy ten schron jest bliźniaczo podobny do tego, który stoi wewnątrz restauracji „Fortezza”?

DZ: Nie, to zupełnie różne typy. Tamten w „Fortezzy” jest dużo obszerniejszy, przewidziany dla znacznie większej liczby żołnierzy. Miał lepsze i bogatsze wyposażenie, było w nim też pomieszczenie dla  dowódcy.

- Co więc znajdowało się w naszym małym schronie?

 DZ: Drzwi były prawdopodobnie drewniane, obite z obu stron blachą, która chroniła drewno (grubości 5 cm) przed spaleniem czy zniszczeniem. W środku dodatkowo wyłożono schron blachą falistą, także na stropie. Dzisiaj widać na ścianach tylko ślady po jej zerwaniu (na zdjęciu).  Blacha miała chronić przed pociskiem, który przebił bądź naruszył warstwę betonu. Chodziło o to, żeby w środku na żołnierzy nie sypał się gruz - blacha zatrzymywała go. Wewnątrz stał „kurierek” (piecyk żeliwny), na pewno leżało trochę węgla czy drewna. Ławki dla żołnierzy były zamontowane na metalowych uchwytach. Wyżej ze ścian wystawały pręty z półkami, żeby ekwipunek nie walał się pod nogami, tylko mógł być odłożony. Pewnie dodatkowo leżały jakieś łopaty, zasieki, drut kolczasty, kilofy, sprzęt potrzebny do budowy umocnień. Studni nie było.

- A co z potrzebami fizjologicznymi?

DZ: W środku, może w przedsionku, prawdopodobnie stało wiadro w drewnianej obudowie, z pokrywką . Jak się napełniło, ktoś musiał je wynieść. Sądzę, że tak to właśnie wyglądało. W innych obiektach bywały też inne, już nowocześniejsze rozwiązania. 

- Jak długo w schronie mogli przebywać żołnierze?

DZ: To zależało od wielu czynników, także warunków na dworze – letnich czy zimowych. Dowódca mógł przebywać cały czas, tak samo radiotelefonista. Żołnierze zasadniczo mieli siedzieć w okopie, a tam chronić się przed silnym ostrzałem. W razie potrzeby przynosić też rannych.

-Ilu żołnierzy mógł pomieścić ten schron?

DZ: Maksymalnie schrony mieściły do 300 żołnierzy. Ten, o którym mówimy – do 30 osób. Niedaleko niego były przecież następne, większe schrony, jak ten w dzisiejszej "Fortezzy".

- Zainteresowało Pana, co się stanie ze schronem, gdy zostanie wybudowany nowy market. Ma Pan jakąś propozycję, co można by zrobić?

DZ: Zamiast zabudowywać i pozostawić martwym, lepiej odtworzyć i otworzyć. Zostawić oryginalne wnętrze. Tu wiele nie trzeba. Koszty nieduże. Oświetlić to pomieszczenie - żadna filozofia - zwykły kabel pociągnąć. I mogłaby tu powstać, nie wiem, choćby mała, klimatyczna piwiarnia z wystawą militariów. Obiekt jest ciekawy, inny, szkoda go tak zostawić w ziemi. My, działający w Towarzystwie, chętnie byśmy pomogli w jego renowacji.

W sprawie schronu przy ul. Naramowickiej 142 nasza redakcja wysłała zapytanie do inwestora. 

Pan Dawid zaprasza do zwiedzania schronu przy ul. Babimojskiej, gdzie jako członek Towarzystwa Historyczno-Fortyfikacyjnego „Grupa Forteczna” gromadzi interesujące, militarne eksponaty (na zdjęciu), także z terenu Naramowic, pochodzące z okresu I i II wojny światowej.

Kontakt: 503 092 659, https://www.facebook.com/Towarzystwo-Historyczno-Fortyfikacyjne-Grupa-Forteczna-421472201242646/

 

Rozmawiała: Renata Zychla

Fot. "Tu Naramowice", restauracja "Fortezza", Tow. Hist. "Grupa Forteczna"