Magdalena Kałużna

Ludzie z Naramowic » Magdalena Kałużna

Tańcząca przedszkolanka

Panią Magdalena Kałużna opowiada nam o swojej wielkiej, życiowej pasji. Jest licencjonowaną tancerką, zdobywczynią pierwszego miejsca w rankingu Grand Prix Polski za rok 2014 w obu stylach tanecznych: standardowych i latynoamerykańskim. Pani Magdalena to mieszkanka Naramowic, wykonująca zawód przedszkolanki! Śliczna, energiczna kobieta, wciąż w ruchu, między pracą, treningami, siłownią,  nauką angielskiego i domem.

Początki

Do tańca namówił mnie mój pierwszy chłopak. Zapisaliśmy się razem na kurs tańca, tyle że on zrezygnował, a ja zostałam i tak już tańczę od kilkunastu lat. Zaczęłam więc stosunkowo późno, ale okazało się, że nawet zaczynając w takim wieku, można jeszcze  dużo zdziałać, osiągnąć .

Poczuć taniec

Nie ma tańca, którego bym nie lubiła, kocham wszystkie dziesięć. Niektóre są trudniejsze wytrzymałościowo,  jak np. quickstep, bo tańczy się go na końcu, a trzeba dosłownie biegać w nim po parkiecie. Mój charakter najlepiej chyba oddaje walc angielski, ale nawet to nie znaczy, że najbardziej go lubię. Każdy taniec ma swój temperament, np. walc angielski jest spokojny, z unoszeniem i opadaniem, tango ma być trochę kłótnią, walc wiedeński – wiadomo - pary wirują, suknie… Fokstrot to taki lisi krok, a quickstep - szaleństwo, podskoki, bieg z partnerem. Samba żywiołowa, cha cha radosna, bardzo konkretna, rumba - taniec zakochanych, paso doble to istna corrida, jive szybki, skoczny. Każdy taniec  inny. Kiedy tańczę na turnieju, przychodzi taki moment, że nie myślę choreografii, wszystko samo się dzieje, niesie mnie publiczność, muzyka i wtedy czuję że to prawdziwy taniec. Nie dreptanie kroków, obroty, itd. Publiczność jest bardzo ważna, daje dużo energii, podobnie jak muzyka, choć nigdy nie znamy wcześniej utworów. 

Ułuda lekkości

Trzeba mieć dużą świadomość swojego ciała, żeby wyglądało, że tańczy się łatwo i lekko. Im bardziej lekko to wygląda, tym jest w rzeczywistości trudniejsze dla osoby, która to wykonuje. Rozciągnięcie też jest istotne. Sama kiedy oglądam pary mistrzów świata, ulegam ułudzie, że o, jak łatwo im idzie, ale przecież wiem, że to właśnie najwięcej kosztuje wysiłku i pracy – żeby tak wyglądało. Taki jest cel, by taniec w odbiorze był przyjemny, wywoływał emocje, cieszył, wzuszał.. 

Przedszkolanka vs. tancerka

Po „grzecznej” pracy w przedszkolu (uwielbiam moją pracę i moje dzieciaczki !), na treningu mogę się wyżyć, spocić, oderwać od rzeczywistości. Wracam zmęczona fizycznie, ale wypoczęta  psychicznie. Treningi są codziennie. Nie tylko w Poznaniu; w piątki jeździmy do Konina, do Warszawy. Konieczna jest też siłownia, przygotowanie kondycyjne, siłowo -wytrzymałościowe. Z aktualnym partnerem tańczę już 5 lat. Należymy do Klubu Tańca Towarzyskiego „Finezja”. Tańczymy taniec sportowy, czyli z nastawieniem na turnieje, rywalizację na zawodach. Sezon turniejowy trwa 10 miesięcy, czasem wypada seria co weekend. W tańcu sportowym przyznawane  są klasy: najwyższa jest S – międzynarodowa, najwyższa krajowa jest klasa A, potem B, C, D, E, F, G i najniższa - H. Żeby awansować, trzeba odpowiednią ilość razy stanąć na podium i zebrać wymaganą liczbę punktów, a zdobywa się je za każdą „miniętą” parę na turnieju. Po jednym  za każdą parę i jeszcze za start. W każdym stylu składa się osobne punkty, więc można mieć klasę A w jednym stylu i Co w drugim. Klasa, do której się należy, reguluje ustalenia w kwestii zdobień na sukienkach, stroju męskiego i zaawansowania choreografii.

Wygląd

Fryzurę robię sobie sama, nauczyłam się, bo tak jest mi wygodniej. Kok musi się bardzo dobrze trzymać, nie może odstawać ani jeden włosek. Raz miałam sponsorowany wizerunek na turnieju finałowym  w Warszawie – sukienkę, makijaż i fryzurę. Wszystko wyszło przepięknie i elegancko. Panie wspaniale mnie uczesały i umalowały –  wręcz perfekcyjnie.  Tylko że dla mnie to przygotowanie było za długie - trzy godziny! A przed startem musimy z partnerem przetańczyć próbę parkietu, rozgrzać się, skupić na celu. 

2014 - rok sukcesów

Cały rok można tańczyć w turniejach klasowych dla awansu klasowego. My zdecydowaliśmy się w zeszłym roku na cykl turniejów Grand Prix Polski w naszej kategorii wiekowej. Za każdym razem stawaliśmy na podium. Na wieńczącym całoroczne zmagania wielkim turnieju „ Ad Astra” w Warszawie odbyło się ostatnie Grand Prix Polski i podsumowanie roku. Zdobyliśmy pierwsze miejsce w stylu latynoamerykańskim za cały rok Grand Prix Polski i w standardowym również. To niesamowite emocje, radość, które podsumowują cały rok ciężkiej pracy i walki niekiedy z własnymi słabościami. 

 Byłam we wszystkich większych miastach w Polsce, a nie zwiedziłam żadnego.  Wawel widziałam z okna taksówki. Przed turniejem trzeba się skupić, skoncentrować, po turnieju marzy się o powrocie do domu. W zeszłym roku nie byłam na prawie  żadnej rodzinnej uroczystości. Żal mi tego, mam bardzo liczną rodzinę, są komunie, chrzty, urodziny, rocznice, a mnie to omijało. 

Koszty dosłowne

Taniec towarzyski to chyba jeden z najdroższych sportów. Drogi jest strój, wpisowe na turniej. Ostatnio, na Litwie, wynosiło 60 euro za sam start. Dojazdy i noclegi zawsze we własnym zakresie. Buty do tańca wystarczają na krótko. Trzeba mieć dwie pary – na turniej i na salę i do obu stylów tanecznych. Koszt sukienki od 6.500 zł. A nie mogę występować przez cały rok w tej samej. Teraz mam 4 sukienki, których używam na zmianę. Do tego opłaty klubowe, licencje na start, szkolenia, obozy, lekcje prywatne z trenerami. Zwracają się jedynie pokazy tańca – na targach, koncertach, także na imprezach prywatnych, np. rocznicach ślubu oraz kursy tańca, np. dla par narzeczonych. Nie jest to tani sport,  jeśli chce się go uprawiać na zawodach i rywalizować na parkiecie. 

Aktorstwo

Jeśli na parkiecie wygląda, jakbym była zakochana w moim partnerze, lub była na niego zła, jest to dla mnie komplement. Powinno tak wyglądać, w zależności od tańca. Chodzi przecież o to, żeby „sprzedać" swój występ sędziom i pokazać jak najlepszy taniec publiczności. W każdym tańcu odgrywa się inne emocje, ale wciąż jest  to głównie gra.  Choreografię opracowuje trener. Cieszę się, że mój chłopak rozumie te kwestie i bardzo mnie wspiera. Z partnerem od tańca spędza się bardzo dużo czasu, ale użyję może nieco nieładnego porównania - jedno dla drugiego jest jak rakieta tenisowa dla tenisisty – cennym i niezbednym narzędziem pracy. Jak czasami pracuje się na treningu samemu, to też się udaje emocje – choćby  do ściany. I też mają wyglądać wiarygodnie!

Zgubiony obcas na turnieju?

Obcas akurat nie, ale mogę opowiedzieć inną historię,  która nam się przydarzyła, jak byliśmy na turnieju w Mikołajkach .Tropicana Cup - bardzo duży turniej, sporo zagranicznych par, z Polski tylko 4 pary. Turniej odbywał się w hotelu Gołębiewski, gdzie są dwie ogromne sale. Trzeba się orientować, gdzie się występuje i po to jest tablica elektroniczna z wyświetlanymi informacjami. Zatańczyliśmy pierwszą rundę i wg rozpiski z tablicy, następną mieliśmy tańczyć w drugiej sali. Idziemy  tam i czekamy. 7 minut do startu, a tu wciąż tańczą pary młodzieżowe. Dwie minuty do występu i nikogo w naszym wieku, tylko młodzież.  Mój partner poszedł sprawdzić drugą salę, patrzy, a tam akurat wchodzi nasza grupa. Pędem wrócił po mnie i dosłownie frunęliśmy, a ja po drodze zdejmowałam z sukienki szlafrok sportowy. W  panice, bez możliwości koncentracji, wbiegliśmy na salę. I wszystko dobrze nam poszło! Ale jeszcze dwie minuty i byłoby po nas. Do dziś nie wiem, dlaczego tak się stało, że wpisano nas omyłkowo na tamtą salę. Trzeba być bardzo skupionym, choć kłopoty mogą wyniknąć czasem nie z naszej winy. Trzeba się pilnować.

Plany

Będziemy znów startować w cyklu Grand Prix Polski 2015. Niesamowite dla mnie jest, kiedy podczas turnieju tańczę obok par, które wcześniej oglądałam i podziwiałam na YouTube. Teraz startuję z nimi jak równy z równym.

Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają, kibicują, trzymają kciuki. To dla nas pcha do przodu i bardzo motywuje!

 

Dnia 18 kwietnia 2015 odbył się turniej Grand Prix Polski Open, na którym pani Magdalena wraz z partnerem Rafałem startowali w stylu standardowym, zajmując kolejny raz pierwsze miejsce! 

Wysłuchała: Renata Zychla 

 

Fotografie otrzymaliśmy od pani Magdaleny Kałużnej. Dziękujemy.