Wielka historia Naramowic

Na Naramowicach lat temu » Wielka historia Naramowic

  • Tak mógł wygladać Naram?
    Tak mógł wygladać Naram?
  • herb Naramowskich
    herb Naramowskich
  • Poznań na rycinie z roku 1618
    Poznań na rycinie z roku 1618
  • Fort IVa
    Fort IVa
  • Pozostałości Fortu V
    Pozostałości Fortu V
  • Naramowiczanie z okolic Sarmackiej
    Naramowiczanie z okolic Sarmackiej
  • kierownik szkoły Michał Mleczko
    kierownik szkoły Michał Mleczko
  • Chór szkolny w roku 1933
    Chór szkolny w roku 1933
  • Budynek dawnej szkoły
    Budynek dawnej szkoły
  • Aktualny budynek SP 60
    Aktualny budynek SP 60
  • Mapa z początków XX w.
    Mapa z początków XX w.
  • Dwór Naramowice
    Dwór Naramowice
  • Wilczy Młyn
    Wilczy Młyn
  • Leśniczówka przy ul. Bożywoja
    Leśniczówka przy ul. Bożywoja
  • Domek osiedla przy Sarmackiej z lat 30-tych
    Domek osiedla przy Sarmackiej z lat 30-tych
  • Schron piechoty, dziś we wnętrzu restauracji "Fortezza"
    Schron piechoty, dziś we wnętrzu restauracji "Fortezza"
  • SP nr 48 przy ul. Sarmackiej w 1945 r.
    SP nr 48 przy ul. Sarmackiej w 1945 r.
  • Piękny stary dom przy ul. Rubież
    Piękny stary dom przy ul. Rubież
  • Cmentarz przy ul. Jasna Rola
    Cmentarz przy ul. Jasna Rola
  • Najstarsza kronika szkolna (r.1833)
    Najstarsza kronika szkolna (r.1833)
  • Pierwszy kościół na Naramowicach
    Pierwszy kościół na Naramowicach
  • Kaplica, dziś wikariat
    Kaplica, dziś wikariat
  • PGO Naramowice
    PGO Naramowice

 

Wykład z dnia 5 listopada 2015 wygłoszony przez pana Adama Szabelskiego, historyka, doktoranta Wydziału Historii UAM, w ramach zajęć Uniwersytetu Osiedlowego finansowanego z grantu „Tu mieszkam, tu zmieniam” Banku Zachodniego WBK.

Naramowice będą w roku 2016 obchodziły bardzo ważną rocznicę. Będzie to 650-lecie potwierdzenia ich istnienia.  4 stycznia 1366 roku, w pewien zimny, styczniowy poranek, rycerz Naram de Naramovicze, czyli Naram z Naramowic, nie spodziewał się, że podpisując się pod właściwie mało istotnym dokumentem, przejdzie do historii, bo będzie to pierwsza wzmianka o Naramowicach. Sam dokument zupełnie nie dotyczył Naramowic. Było to oświadczenie, wydane przez kasztelana poznańskiego Wierzbiętę z Paniewic, potwierdzające, iż biskup Jan zakupił młyn od właściciela Swarzędza. Naram z Naramowic został wezwany, może jako  członek rodziny lub znajomy którejś ze stron, aby poświadczyć kupno tego młyna. O Naramie dalej nic już nie wiemy. Nie był on związany z rodziną Naramowskich, która tu potem zamieszkała. Była to bowiem bogata, mieszczańska rodzina, która postanowiła nabyć dobra pod miastem.

Naramowscy, a dokładnie Erazm Naramowski, inaczej nazywany Rossmanem, zakupił ziemie leżące około 4 km od centrum średniowiecznego Poznania i przybrał nazwisko od nabytych dóbr, co było częstą w owych czasach praktyką.  Prowadził on dość ciekawe życie, wiemy np., że bez przerwy procesował się z sąsiadami. Z tymi z Szeląga, którzy rzekomo mieli mu robić na złość, potem z mieszkańcami Umultowa, którzy jakoby wycięli na jego ziemi 16 drzew. Specjalna komisja powołana w tej sprawie, znalazła jednak tylko jedną wypaloną lipę, więc akurat w tym wypadku sprawa rozeszła się po kościach. Erazm miał dwóch synów – Mikołaja i Jana oraz trzy córki: Elżbietę, Katarzynę i Dorotę. Niemal na pewno był to dobry ojciec. Dlaczego? Zachował się zapis najstarszego syna Mikołaja, który gwarantował ojcu 17 grzywien srebra rocznie jako, nazwijmy to, emeryturę. 17 grzywien srebra to była w owych czasach godziwa wyprawa! 

Syn Mikołaj też się procesował z sąsiadami z Umultowa  i również o drzewa. Tym razem jednak to on miał wyciąć 7 dębów na Umultowie i przewieźć do siebie. Później z kolei jemu udało się  wyegzekwować jakieś odszkodowanie. Dokumentów na ten temat  zostało sporo nawet po 700 latach. 

W pewnym momencie doszło do podziału w rodzinie Naramowskich na dwie gałęzi – Rossmanów i Zeta. W  1500 roku przedstawiciel Zetów (Zethów), kontynuując tradycje rodu, kłócił się z sąsiadami, tym razem z Koziegłów. Wieś Koziegłowy miała bowiem swoje łąki również po naramowickiej stronie rzeki. Naramowscy uznawali je jednak za swoje i kosili, co oczywiście budziło protesty mieszkańców Koziegłów.

 Z czasem polskie prawo zaczęło się kształtować na niekorzyść mieszczan. Szlachta dążyła do ograniczenia ich praw, także tego do nabywania i posiadania ziemi oraz posiadłości podmiejskich.

To spowodowało, że Naramowscy, o mieszczańskim przecież pochodzeniu, mogli mieć pewne kłopoty. Rozwiązali je w dość prosty, a zarazem sprytny sposób. Najprawdopodobniej sami stali za oskarżeniami swojej rodziny o nieprawidłowe używanie tytułu szlacheckiego. W związku z tym król Aleksander musiał powołać sąd, na którym, być może przekupieni odpowiednimi kwotami świadkowie, poświadczyli, że tak, absolutnie, Naramowscy to szlachta o jak najlepszych korzeniach. To samo potwierdzili krewni i powinowaci. W rezultacie, od roku 1505, gdy wydano wyrok, Naramowscy nie mieli już żadnych problemów ze swoim pochodzeniem – byli pełnoprawną szlachtą. 

W tym rodzie pojawia się kilka ciekawych postaci, między nimi Adam Aleksander Naramowski, którego chrzest wypadł dokładnie w dniu naszego wykładu, czyli 5 listopada, tyle że 1661 roku. Sam Naramowski niewielkie miałby możliwości kariery, gdyby nie bardzo cenna rzecz – korzystne małżeństwo. Katarzyna Grzymułtowska, jego żona, wniosła w posagu znaczny majątek, który pozwolił Naramowskiemu rozwinąć błyskotliwą karierę polityczną. Był on posłem na sejm, towarzyszył w poselstwie Rafałowi Leszczyńskiemu do Stambułu, gdzie pełnił ważne funkcje, ustalając np. szczegóły wjazdu posła, jego przywitanie i całą niezbędną procedurę audiencji u władz Imperium Osmańskiego. 

Część rodziny Naramowskich przeniosła się aż pod Wilno. Tam mieszkał np. Adam Ignacy Naramowski czy Michał Stanisław Naramowski - obaj zaangażowani w politykę. Nasi rodzimi Naramowscy wymarli. Majątek ten przejęła rodzina Policjan. Ostatnia z tego rodu - Józefa Agnieszka - wyszła za mąż za Jakuba Moraczewskiego. 

Od tego momentu zaczyna się nowsza historia Naramowic. W XIX wieku powstają już one w takim kształcie, jaki znamy i którego ślady widzimy do dzisiaj. Znaleźć plan Naramowic z tamtego okresu jest bardzo trudno, bo wsi tej nie uwzględniały mapy miasta Poznania, do którego nasza dzielnica wtedy nie należała. 

Na mapie z początku XX wieku rozpoznamy kilka charakterystycznych punktów. Główna oś całej wsi to ulica Naramowicka, będąca ważnym szlakiem z południa na północ. Widać znajome rozgałęzienie - „widelec” ulic Jasna Rola, Naramowicka, Rubież. Przy tej ostatniej zresztą mamy największe zagęszczenie zabudowań. Dlaczego? Łatwo to wyjaśnić, a co ciekawe - wiąże się  ta kwestia z dzisiejszą nazwą ulicy Czarnucha. Po tej stronie znajdowała się najlepsza ziemia do uprawy (właśnie owa „czarnucha”), lepsza od Jasnej Roli, gdzie jak sama nazwa wskazuje - ziemia była jasna, czyli nie tak urodzajna, a raczej piaszczysta. Ważnym miejscem były wtedy Naramowice dworskie – serce dawnych Naramowic. Składały się z okazałego dworu i folwarku.

Dwór na zdjęciu z 1925 roku dzisiaj już tak nie wygląda, chociaż nadal istnieje. Znajdziemy go za hotelem „Naramowice”, przy ulicy Karpia, nieco w głębi. Przebudowa w latach 70-tych zniszczyła dawną architekturę dworu, ocalała tylko charakterystyczna wieżyczka. Pamiątką dworskich czasów jest aleja drzew wzdłuż ulicy Karpia - to reprezentacyjna aleja wjazdowa, z bramą, której filary się jeszcze zachowały. Na nowym osiedlu przy tej samej ulicy wciąż znajduje się staw, który kiedyś mieścił się w środku ogrodu, dziś oczywiście zabudowanego. Za czasów PGO Naramowice otwarta była tam izba pamięci, dotycząca historii Naramowic, a także stała muszla koncertowa. Pozostałością zabudowań dworskich jest również przebudowany dom ogrodnika, obecnie należący do Agencji Nieruchomości Rolnych. Szkoda, że dwór nie został swego czasu wpisany do rejestru zabytków, bo to uchroniłoby go przed drastyczną przebudową.

Do ważnych terenów należał Wilczy Młyn – Wolfsmuhle, usytuowany nad Potokiem Naramowickim. Mielono w nim zboże z folwarku.  Dzisiaj to osiedle domków jednorodzinnych, ale na początku XX wieku był celem spacerów, wycieczek i pikników. Poza pięknym młynem, który niestety się nie zachował, stała tu restauracja, gdzie można było coś przekąsić. Chętnie pływano łódeczką po stawku przy ul. Karpia, który istnieje do dziś. 

Tym, co mocno wpłynęło w XIX wieku na kształt Naramowic, były dwa forty. Prusacy, aby, jak mówili, „ukrócić odwieczne knowania Polaków”, wybudowali Cytadelę wraz z pierścieniem fortów wokół Poznania. W naszej okolicy postawiono Fort 5 (os. Za Fortem) i 4 (ul. Chemiczna), a ponieważ odległość między nimi była zbyt duża, dodano przy Warcie dodatkowy Fort 4a przy Wilczym Młynie, a potem jeszcze schron dla piechoty, który zresztą wykorzystali niedawno projektanci hotelu „Forza” i restauracji „Fortezza”. Z kolei Fortem 4a opiekują się harcerze, można go nawet zwiedzać. Dojeżdża się do niego, skręcając z ulicy Lechickiej.

Obecność fortów niosła dla Naramowic istotne konsekwencje. Otóż na terenie przyfortecznym nie wolno było stawiać żadnych budynków, które mogłyby utrudniać działania wojenne. To dlatego tak długo tereny Wilczego Młyna i okolice ulicy Sarmackiej nie były zabudowane.

 Za Naramowicami Dworskimi ciągnęły się Naramowice właściwe - głównie wzdłuż ulicy Rubież. Tam też powstała pierwsza szkoła, jeszcze kryta strzechą. Ówczesny dziedzic Jakub Moraczewski zapisał w 1862 roku 1000 talarów na budowę nowej, której budynek wciąż istnieje, choć mieszcząca się tam kiedyś szkoła podstawowa przeniosła się do kolejnego, jeszcze nowszego. W starym budynku szkoły przy ul. Rubież mieści się dziś Technikum Ogrodnicze. 

W drugiej połowie XIX wieku mieszkało tu około 180 osób. Ze spisu wiemy też, że większość z nich była katolikami, ale 18 osób było wyznania ewangelickiego. Ponad jedna trzecia mieszkańców naszego obecnego osiedla była wtedy analfabetami.W miejscu obecnego Żurawińca lasu jeszcze wtedy nie było, tylko bagna, natomiast na północnym odcinku dzisiejszej ulicy Jasna Rola powstała wieś Naramowice Olędry – wybudowali ją osadnicy ściągani do Polski z Holandii. Wielu tamtejszych rolników szukało terenów, na których mogliby osiąść, w ich kraju bowiem panowało na wsi przeludnienie. Holenderscy przybysze mieli większą wiedzę rolniczą, co było korzystne dla miejscowych gospodarzy, mogących się wielu rzeczy od nich nauczyć. W pewnej formie Naramowice Olędry istnieją do dzisiaj - to jest krótka zabudowa za cmentarzem naramowickim przy Jasnej Roli. 

Na drugim naramowickim cieku wodnym, Różanym Potoku, powstał kolejny młyn - zwany Różanym. Pojawia się też leśniczówka, która stoi do dziś przy ul. Bożywoja. 

W latach 20-tych XX wieku Naramowice zaczęły się zmieniać. Miasto Poznań przejęło za długi majątek Naramowice od jego właścicieli i włączyło w 1925 roku w obręb miasta. Chcąc polepszyć zaopatrzenie metropolii, władze utworzyły na terenie dworskim sady, które po wojnie stały się podwaliną Państwowego Gospodarstwa Ogrodniczego. Przy ulicy Karpia powstały stawy rybne, a naramowicki dwór przerobiono na sierociniec. Przy ulicy Sarmackiej postanowiono wybudować osiedle dla bezrobotnych. Ciekawostką jest, że przy projekcie tego osiedla pracował Marian Spychalski – wtedy młodziutki stażysta, później marszałek w PRL-u. Na Naramowicach odbywały się różne pikniki, spotkania, działał „Sokół”, Towarzystwo Kurkowe, biegły tędy trasy zawodów konnych organizowanych przez wojsko, kwaterujące w Biedrusku. 

W latach 30-tych odczuwa się również tutaj światowy kryzys gospodarczy. Przedwojenny „Przewodnik Katolicki” nazywa Naramowice najbiedniejszą parafią Poznania. Ówczesny proboszcz, ks. Antoni Hałas, organizował zbiórki jedzenia i odzieży dla najuboższych parafian.

Lata  wojenne też nie są oczywiście dla Naramowic pomyślne. Nazwa zostaje zmieniona na Guntershausen. Terenami rolnymi i ogrodniczymi zarządzali Niemcy. Panowała bieda. Ludzie z innych dzielnic Poznania zbierali, nielegalnie oczywiście, resztki zbóż i ziemniaków z naramowickich pól. 

Po wojnie powoli powstają w naszej dzielnicy nowe budynki, doprowadzany jest prąd, działa linia trolejbusowa. Zachowały się ciekawe zdjęcia Naramowic z roku 1965. Zostaliśmy bowiem uwiecznieni przez satelity szpiegowskie Stanów Zjednoczonych. Widać posadzony las – początki Żurawińca. Ale głównie - ciągnące się przez cały obszar pola, z już powstałym wtedy Państwowym Gospodarstwem Ogrodniczym.

Niektórzy mieszkańcy kolejne lata nazywają złotym wiekiem Naramowic. Dzieje się wtedy dużo: odbywają się tu wystawy rolnicze, imprezy, przyjeżdżają wycieczki szkolne i pracownicze, aby zwiedzać kombinat. Mieszkańcy Poznania zaopatrują się tutaj w owoce i warzywa. Powstaje w tym okresie hotel z restauracją, bloki pracownicze. Przez Naramowice przebiega północna obwodnica kolejowa. Co ciekawe, nie znajdziemy jej na mapach z tamtych czasów, ze względów, oczywiście strategicznych, aby, gdyby mapy dostałyby się w niepowołane ręce, nie posłużyli się nimi wrogowie z NATO. 

Wybudowany zostaje nowy kościół. Na początku Naramowice należały do parafii św. Wojciecha. Pierwszą kaplicą był budynek naprzeciwko pizzerii Tivoli przy ulicy Naramowickiej. Dzisiaj mieszkają w nim księża - wikariusze i znajdują się salki do zajęć. Wcześniej msze święte odprawiano także w szkole. 

Do Naramowic przynależy cmentarz, usytuowany przy ulicy Jasna Rola. Warto wspomnieć o kilku osobach tam pochowanych. Spoczywa na nim przedwojenny proboszcz – ks. Antoni Hałas. Są powstańcy wielkopolscy: Antoni Susicki oraz Ignacy Giernatowski. I bardzo interesująca postać – pan Wincenty Kasprowicz. On również był powstańcem wielkopolskim. W latach 20-tych ruszył w Pieniny i został tam pustelnikiem. Spędził w górach wiele lat, miewając problemy z polskimi, a potem okupacyjnymi władzami. Dla turystów stanowił swoistą atrakcję - każdy chciał zobaczyć prawdziwego pustelnika. Kiedy piorun zniszczył jego siedzibę, pan Wincenty wrócił do brata mieszkającego na Naramowicach i został kościelnym w naszej parafii. Postać zapomniana, a jakże ciekawa. Interesującą przeszłość miał także pan Zenon Lewandowski, poseł na sejm, a potem konsul generalny RP w Olsztynie. Przed wojną było to miasto niemieckie, o nazwie Allenstein, pan Lewandowski walczył tam o prawa mniejszości polskiej w Prusach Wschodnich. Pochowani są też na naszym cmentarzu żołnierze AK: pan Bogdan Radomski i cichociemny – pan Bernard Paweł Bzdawka.

Naramowice obecnie – to z jednej strony bardzo szybko rozwijająca się dzielnica, mająca dużo do zaoferowania, z drugiej strony zaniedbana przez kolejne władze Poznania podmiejska kolonia, borykająca się wciąż z licznymi problemami, choćby komunikacyjnymi. 

Dzisiaj - my wszyscy piszemy nowy rozdział historii Naramowic w tej długiej sztafecie pokoleń.

KONIEC